"Bez względu na to, jak trudne są okoliczności, mamy swobodę wyboru postawy wobec życia, możemy się nim cieszyć. Zło nie jest niczym nowym. Od nas zależy, jak postąpimy zarówno wobec dobra, jak i zła.
Nikt nie może nas z tego zwolnić." Alice Herz-Sommer
Metoda RET to racjonalno-emotywna metoda wg. Alberta Ellisa, którą poznałam na terapii uzależnień od alkoholu i z której korzystam do dziś. Uważam że ma zastosowanie w całym życiu, a nie tylko jeśli jest się uzależnionym. To co myślimy w danej sytuacji wpływa na to co czujemy, a to co czujemy znajduje odbicie w naszym działaniu. To od nas zależy jak postrzegamy świat, ludzi i doświadczenia życiowe. Często łapałam się na tym że moje emocje są nieadekwatne do sytuacji. A wynikało to z moich doświadczeń przeszłości, po których utraciłam zaufanie do siebie i ludzi. Moja czujność i obserwacja życia była momentami nie do zniesienia. Tak mocno chciałam strzec swoich granic, by znowu nie zostać wykorzystaną i zranioną. Żyłam w iluzji, że już nie jestem ofiarą bo świetnie sobie radzę ze swoim życiem, a jednak emocjonalnie tkwiłam w przeszłości. Metoda RET nauczyła mnie opierać swoje myślenie na faktach, zaczęłam być bardziej uważna na swoje myśli i jest proces, który wciąż trwa. W każdym doświadczeniu odczuwałam cząstkę bólu przeszłości, który przynoszą wspomnienia. Są to nieznaczące rzeczy, a jednak poruszają moje emocje na tyle że pojawia się strach przed powrotem starego życia. I wtedy właśnie mówię sobie: że jest dzisiaj, że jest teraz, że to ty decydujesz jak zareagujesz.
Dzisiaj już potrafię dostrzec, że to tylko wspomnienie emocji. Nie powiem, że mną trochę nie "potarga". Jednak już wiem jak sobie z nim poradzić, bo wiem że moje myśli są podsycane przez negatywne doświadczenia przeszłości.
Żeby rozgonić te domysły zastępuje stare przekonania, logicznymi opartymi na faktach wnioskami. RET opiera się na założeniu, że sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze uczucia i możemy zmieniać je zmieniając sposób myślenia.
Jak to wprowadzić w życie?
ja korzystam z takiego wzoru:
A- sytuacja ( co się stało? )
B- sposób myślenia ( co pomyślałam? )
C- uczucia ( co poczułam? )
D- działanie ( co zrobiłam? )
Przykład:
A- mam powiedzieć komuś o trudnej dla mnie sprawie
B- to go wcale może nie zainteresować, i tak nie jest w stanie mnie zrozumieć
C- czuję niechęć i obawy
D- nic nie mówię i się wycofuję
W ten sposób odbieram sobie szansę na wsparcie i rozwiązanie problemu, dodatkowo pozostaję z przykrymi uczuciami rezygnując z siebie.
Gdyby się jednak nad tym pochylić i zmienić sposób myślenia, zastanowić się czy ufam tej osobie i jak ważna jest dla mnie...
mogłoby to wyglądać tak:
A- mam powiedzieć komuś o trudnej dla mnie sprawie
B- jeśli jej powiem może mi pomoże i zrozumie, nie muszę sobie radzić z tym sama
C- czuję ufność, nadzieję i spokój
D- mówię o swoim problemie
Być może dzięki temu działaniu pojawi się szansa na rozwiązanie problemu, a zmiana sposobu myślenia zmienia uczucia i uruchamia sprawczość.
W wyniku negatywnego myślenia podejmujemy szkodliwe dla nas działania. Dlatego uważam, że warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie: "jakie są fakty?"
Czasem jest też tak, że coś tam w środku podpowiada że: mimo że jest świetnie bądź ostrożny...
I to też mogą być emocje przeszłości, ale nie muszą... Więc pytam: jakie są fakty? czy to ta sama osoba, która cię zraniła? czy ktoś kto ma podobne zachowanie, a ja to wyolbrzymiam?
Warto próbować by poprawić nasze samopoczucie. Jednak ważne jest by robić to uczciwie wobec siebie i obiektywnie nawet jeśli prawda może nas zranić. Bo lepiej by bolało przez chwilę, niż nie móc spojrzeć w lustro do końca życia nienawidząc siebie za to, że się od siebie odwróciliśmy.
Dodaj komentarz
Komentarze