"Dziś jest owym jutrem, o które martwiliśmy się wczoraj"
autor nieznany
10 września 2018 roku był mój pierwszy dzień bez alkoholu aż do dzisiaj i każdego następnego dnia jeśli tylko będę dbać o siebie z należytym mi szacunkiem. Chcąc zmienić się dla kogoś po jakimś czasie poczułam, że to co robię chcę już robić tylko dla siebie. I ta zmiana trwa już 8 lat, będę sobie za nią wdzięczna do końca życia. Pytanie w tytule pozostało mi z początków terapii. Bo dla jednych bycie w trzeźwości miesiąc to było już, to było wielkie wyzwanie i radość z tego, że dali radę. Dla innych 2 lata to było dopiero, bo uważali że mogą jeszcze więcej dla siebie zrobić, że jeszcze są zbyt blisko tego kim kiedyś byli. A ja dzisiaj uważam, że już i dopiero. Dla mnie w trzeźwieniu ważna jest pewność siebie na równi z pokorą. By nie zgubić się w otchłani swojej arogancji co do alkoholizmu, mówię i piszę o swoich doświadczeniach. Stosowanie się do tego co przyjęłam terapii i pamiętanie, że pycha przed upadkiem kroczy pozwala mi godnie żyć w zgodzie ze sobą.
To żeby przestać pić kiełkowało we mnie przez wiele lat zanim ostatecznie podjęłam walkę z tą podstępną chorobą. Robiłam przerwy w piciu by udowodnić sobie, że dam radę. A po miesiącu wracałam do ciągu. Czasem to były przerwy trzydniowe, po których uznawałam że przecież to kontroluje i "seteczka" nie zaszkodzi, a kończyło się na sześciu. Nie przeszkadzało mi to pracować, co było kolejnym potwierdzeniem, że przecież wszystko jest pod kontrolą. I tak przez ponad 15 lat sobie funkcjonowałam oszukując siebie, że świetnie sobie ze wszystkim radzę więc nie mam problemu z piciem. A prawda była taka, że coś w środku szturchało mnie i kierowało by zejść z tej drogi. Pamiętam jak kiedyś przechodziłam obok budynku w którym odbywały się spotkania dla uzależnionych, przed wejściem był plakat z informacjami kiedy i w jakich godzinach można przyjść. Pojawiła się we mnie chęć by iść na takie spotkanie. Jednak szybko znalazłam wymówki by tego nie robić - brak czasu i brak pieniędzy bo to w innej miejscowości niż mieszkałam. Fakt, że biednie wtedy było, ale patrząc z dzisiejszej perspektywy pieniądze, które wydawałam na alkohol mogły być wydane na bilety. Ostatnie trzy lata przed zaprzestaniem picia to już były skrajności; brak chęci do życia, picie w samotności kończące się upijaniem do nieprzytomności, zaczynanie dnia od setki by mieć siłę iść do pracy, poranne rzyganie żółcią, samookaleczanie się spowodowane nienawiścią do samej siebie.
I pewnego dnia przyszedł impuls, że mam już dość tego wszystkiego. Uchlałam się, pocięłam, popłakałam nad własnym losem i postanowiłam zaprzestać pić. Kolejny dzień był bardzo trudny, trzęsłam się jak galareta i rzygałam, ale bardzo pragnęłam żyć inaczej. Postanowiłam, że jeszcze rano i wieczorem wypije po setce by przetrwać ten trudny czas a od poniedziałku zero alkoholu. I tak też zrobiłam, co to był za tydzień to wie tylko ten kto miał zespół odstawienia alkoholowego. Miałam takie lęki i drgawki, że bałam się przejść przez ulicę, pociłam się jakbym przebiegła maraton w temperaturze 40 stopni. A wstyd jaki odczuwałam wobec siebie był tak ogromny, że ciągle płakałam. Poszłam zapisać się na terapię i wtedy postanowiłam w tym wszystkim wytrwać za wszelką cenę. Tak sobie organizowałam czas, żeby być na każdym spotkaniu indywidualnym i grupowym. To był mój priorytet. Wiedziałam, że jeśli pojawią się wymówki by nie iść na spotkanie popłynę na dobre.
I rosnę pomału w swoim świecie, jak ten owies na zdjęciu. Czasem sama siebie zaskoczę tym jak reaguje na życie, jakie jestem w stanie wprowadzić w nim zmiany by się realizować. I wiem, że nie było by to możliwe gdybym piła. Gdy przestałam zagłuszać swoje uczucia usłyszałam siebie. Wciąż się wsłuchuję w to co jest we mnie, bo wiem, że za wielkim murem kryje się ogromny potencjał kobiety, która ma jeszcze wiele do zrobienia.
Drogi czytelniku czy też chcesz zmienić swoje życie?
Czy widzisz sygnały?
Czy czujesz to wewnętrzne rozdarcie?
Zatrzymaj się na chwilę i wybierz siebie.
Poradzisz sobie z tym i będzie tylko lepiej :-)
Dodaj komentarz
Komentarze