"Szczęście pochodzi z naszego własnego wnętrza, nie od kogoś innego.
Od ciebie, i tylko ciebie zależy, co czujesz i jak się czujesz."
Nowe życie, nowy początek Wokini - N.Sparks, B.Mills
Przeszłość, teraźniejszość, przyszłość to jedna droga po której kroczymy przechodząc w kolejne etapy w życiu. Nie można tego porzucić, bo czym była by nasz droga bez doświadczeń...
To właśnie z tych małych kamyczków o które się potykamy budujemy swoją drogę. To po nich idziemy krocząc do przodu przed siebie, chcąc osiągnąć swoje wymarzone cele. Uważam, że odcinając się od przeszłości jesteśmy niewdzięczni, bo to na jej doświadczeniach uczyliśmy się jak żyć. To co wydarzyło się w przeszłości pozwoliło nam poznać siebie, dokonywać wyborów jak chcemy by wyglądało nasze życie. To gdzie dzisiaj stoisz, jakim jesteś człowiekiem to są konsekwencje decyzji w przeszłości. I choć wspomnienia mogą być tak bolesne, że nie chcemy do nich wracać i wręcz je wypieramy to jest jednak część naszego życia. Dla jednych te wspomnienia mogą być drogą do destrukcji, dla innych szansą na odbudowanie siebie. Ja przeszłam przez te dwie ścieżki pozostając ostatecznie na tej która nauczyła mnie, że warto być szczęśliwym i walczyć o siebie.
Jeszcze do niedawna uważałam, że przeszłość należy zamknąć za sobą by móc ruszyć dalej z nowymi planami na życie. Jak to mówią "zamknij drzwi i wyrzuć klucz". I tak sobie walczyłam z tym bólem i cierpieniem by go wyrzucić, by o nim nie myśleć, nie pamiętać. A jednak teraz zrozumiałam, że ta moja przeszłość taka miała właśnie być bym mogła uwolnić prawdziwą siebie. Ta osoba którą dzisiaj jestem powstała na zgliszczach przeszłości. W mgle życia wspinamy się na szczyt zapominając jaką drogę pokonaliśmy by tam wejść, zapominamy sobie podziękować za to że daliśmy sobie szansę by spróbować żyć inaczej.
Skąd we mnie ta zmiana perspektywy??? Parę dni temu na jednych z portali społecznościowych pojawiło się moje wspomnienie z przed 10 lat. Popłynęły mi łzy tęsknoty i łzy wdzięczności za tamten moment. To było zdjęcie mojego ukochanego pieska, który trwał przy mnie i dzięki któremu przetrwałam te trudne momenty życia wtedy. I w tym momencie do mnie dotarło, że tak mocno chciałam zapomnieć o tym co złe, że zapomniałam też o tym co było dobre... Uznałam, że już nie chce zamykać tych drzwi, niech zostaną uchylone bym mogła czasem przez nie zajrzeć i docenić chwilę obecną jak i przeszłą. Tylko ja mogę dokonać wyboru czy przekroczę próg tych drzwi, nikt poza mną nie jest w stanie mnie za nie wypchnąć. A dzisiaj mogę sobie powiedzieć: "tak, moja przeszłość była trudna i bolesna, ja też jestem tego sprawcą ale teraz jestem we właściwym miejscu, i choć przyszłość jest mi nieznana to Ja tworzę swoje życie, bo nawet jeśli spadnę z tej góry to wiem że potrafię wejść na nią jeszcze raz".
A ty drogi czytelniku sam wybierz czy chcesz całe życie uciekać przed sobą czy wolisz się zatrzymać i spojrzeć przez uchylone drzwi przeszłości by dostrzec tę część siebie, która wciąż jest w tobie i cię kocha. Bo przecież gdyby nie ta miłość nie było by cię tu dzisiaj :-)
I nawet jeśli teraz jest u Ciebie źle, ale szukasz rozwiązań chociażby czytając tego bloga to znaczy, że w głębi Ciebie jest ktoś to chce Ci pokazać, że możesz żyć inaczej niż do tej pory.
Dodaj komentarz
Komentarze