Spojrzałam w przeciwnym kierunku i zobaczyłam... siebie

Opublikowano w 1 maja 2026 17:18

"Przyjmij pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie." 
DESIDERATA

W ostatnim czasie parłam do przodu by zadbać o siebie bo czułam się beznadziejnie; niechęć do wszystkiego zalewała mnie całą. By nie wpaść w otchłań smutku szukałam rozwiązań by sobie z tym poradzić chociażby czytając książki rozwojowe; na chwilę dostawałam ulgę, ale tak naprawdę uciekałam od siebie... W pewnym momencie już tak mnie wszystko przytłoczyło, że powiedziałam: dość, odpuszczam, brak mi już sił na walkę z samą sobą. I dopuściłam do siebie te wszystkie zalewające mnie uczucia przypominając sobie że było podobnie gdy piłam...
Strach, wstyd, wrogość a nawet wstręt do siebie nie pozwalały mi spojrzeć na poranioną duszę; rozczarowanie swoim dotychczasowym życiem zabraniało zajrzeć w otchłań bólu i upokorzenia... Stwierdziłam: że wtedy się podniosłam, to zrobię to też dzisiaj :-)

Jak bywa u mnie w takich chwilach, pojawiła się najzwyklejsza myśl...
że czasem trzeba się odwrócić od tego co kocham, co uważam za "dobre" by pokochać to co nieznane, to co odrzucam, przed czym uciekam bo to też jestem JA. Trzeba zanurzyć się w sobie i przyjąć do serca nasze najbardziej skrywane bóle  i cierpienia... 
Będąc realistką myślę, że nikt nie ucieka przed radością, nikt się jej nie boi. Aczkolwiek możemy jej unikać w strachu, że kiedyś zniknie. Warto zastanowić się, co zakopaliśmy w sobie tak trudnego, że zabraniamy sobie być szczęśliwymi... Mi ten lęk nadal towarzyszy, choć już w mniejszym stopniu. 

Dzisiaj postanowiłam się zmierzyć ze swoim kolejnym lękiem, a mianowicie lękiem wysokości. Na zdjęciu nad konarami drzew widać fragment toru kolejki górskiej grawitacyjnej. Przy wsparciu mojego partnera dokonałam przełomu, było to dla mnie przerażające i ekscytujące przeżycie. Wysiadając z wagonika poczułam się dumna i pełna nadziei. Teraz pojechałabym jeszcze raz, też w strachu ale korzystając z okazji mogłabym podziwiać piękno przyrody którą tak uwielbiam, jednocześnie skupiając się na swoich doznaniach. Podczas pierwszego zjazdu towarzyszyło mi napięcie i skupienie na tym by nie wypaść z wagonika; kontrola musi być...
Tak to u mnie jest, że zawsze wszystko musi być zaplanowane i przewidziane. Ale z reguły los ma inne plany niż ja zakładam... I właśnie w życiu jak na tej kolejce: pod górę, na szczyt, zjazd, zakręt, zwalniamy, zatrzymujemy się i wysiadamy, potem idziemy przed siebie wracając czasem na tą kolejkę nie z własnej woli. 
Jednak jeśli raz przeżyliśmy coś czego się bardzo baliśmy to następnym razem możemy skorzystać z tego doświadczenia i wyciągnąć z niego to co najlepsze... 

Powodzenia na waszych kolejkach górskich ;-)

 

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.