Odrzucenie: jakie konsekwencje niesie i jak sobie z nim radzić

Opublikowano w 29 kwietnia 2026 11:40

"Cudze słowa nie są w stanie urazić cię ani zdenerwować, chyba że sam im na to pozwolisz." 
Potęga Podświadomości Joseph Murphy

Odrzucenie to trudny temat dla mnie, doświadczyłam go na wielu płaszczyznach życia. Wciąż podnoszę się by uwierzyć w swoją wartość. Gdy poczułam się już na tyle stabilnie w swojej trzeźwości zaczęłam czytać książki, które miały być mi drogowskazem w drodze do uwierzenia w siebie... Od zawsze czułam się bardzo samotna mimo otaczających mnie ludzi. W szkole podstawowej a w sumie to już w przedszkolu czułam się pomijana nawet przez nauczycieli, stałam na uboczu wmawiając sobie że tak mi dobrze a tak naprawdę potrzebowałam akceptacji otoczenia. Uciekałam w swój świat gdzie czułam się choć trochę ważna. W domu by zyskać uwagę rodziców dbałam o porządek, sumiennie się uczyłam pomagałam; jednak i to było mało. A ja tylko chciałam poczuć się kochaną. Uważałam że muszę zasłużyć na miłość i chyba coś z tego jeszcze we mnie pozostało. Później w czasach liceum zaczęłam pić by poczuć się fajną dziewczyną, która jest lubiana i zapraszana na imprezy. Wtedy poczułam się ważna, akceptowana i potrzebna.  Jednak brak kontroli picia doprowadził do uzależnienia; ledwo skończyłam szkołę, a zapowiadałam się na piątkową uczennicę występującą na akademiach i lubianą przez nauczycieli. Gdy poznałam mojego już nieobecnego ale długoletniego partnera popłynęłam, dopiero rok po rozstaniu z nim postanowiłam przestać pić. Będąc z nim ciągle powtarzałam schemat udowadniania jaka jestem dobra i przez to zasługuję na miłość. Zatracałam się w byciu dla innych tylko nie dla siebie.... 

I gdy wydawałoby się że moje życie jest już poukładane, coś we mnie runęło... Nie od razu, to był proces oddalania się od siebie i zwątpienia w swoje możliwości. Było to spowodowane wykluczeniem przez zespół w pracy. Wiara w siebie, w swoją wiedzę, w swoją zaradność stopniowo malała. Uważałam się za silną osobę bo przecież zawsze sama sobie ze wszystkim świetnie radzę a jednak zachowania drugiego człowieka wobec mnie doprowadziły do braku zaufania wobec siebie. Trwało to ponad rok, odbiło się to również na moim zdrowiu fizycznym, pojawiły się też lęki których od dawna już nie było. Smutek, frustracja i bezradność zapanowały nad moim życiem. Dzisiaj zmieniam pracę i odkurzam stare zasoby wiedzy które pomagają mi wstać z kolan i ruszyć dalej. 

To, że zobaczyłam co się ze mną dzieje, jak się zmieniło moje postrzeganie świata; nie cieszyły mnie ptaki, spacery, najchętniej siedziałabym w domu przed telewizorem, przestałam pisać, czytać; to była informacja że czas na zmiany. Zanim zebrałam siły by działać potrzebowałam trochę poużalać się nad sobą, wypuścić ten smutek który jeszcze siedział w emocjach przeszłości. Trochę to trwało ale zebrałam się w sobie i małymi krokami zaczęłam dbać o siebie. Mój partner, też miał w tym swój udział; to jego ciągłe "gadanie" że mogę więcej, że kup laptopa i zrób kurs księgowości było tak wkurzające że dla świętego spokoju kupiłam laptopa i zamiast zrobić kurs to piszę bloga, a że uwielbiam pisać to odczuwam przy tym radość. 

Odrzucenie spowodowało że wycofałam się społecznie, by nie czuć się ocenianą i po raz kolejny nie doznać bólu bycia niechcianą. Jednak chęci by znowu poczuć radość, miłość, dobroć, czułość i wrażliwość zmobilizowały mnie do tego by przypomnieć sobie o tym co lubię robić, co mi sprawia przyjemność i wrócić do tego, może już robiąc to trochę w inny sposób ale jednak z serdecznością wobec siebie. Najtrudniej jest rano po przebudzeniu, gdy pierwsze myśli mówią co dzisiaj jest do zrobienia; wtedy odsuwam je i parzę po pokoju i myślę za co mogę podziękować. Może to banał ale odpowiadam za ten DOM w którym mieszkam :-)

Książki, które były mi pomocne:
"Dorosłe dzieci niedojrzałych emocjonalnie rodziców" Lindsay C. Gibson
"Rozkosz istnienia" Karolina Staszak 
"Jak pokonać uzależnienie emocjonalne" Genevieve Krebs
"Potęga podświadomości" Joseph Murphy

Największy wpływ wywarła na mnie "Chata" Williama P. Younga, od niej zaczęła się myśl że mogę przestać pić, że mam wartość w sobie tylko daj jej szansę. Jest wiele książek z których jedno zdanie zmieniło moje myślenie o sobie, o życiu; nawet w zwykłej powieści można odnaleźć kawałek siebie...

Każdy z nas ma swoją drogę... Ja wiem że muszę zapamiętać: że nie mam wpływu na zachowania i emocje ludzi, ale mam prawo powiedzieć że mi się to nie podoba. Czasem warto uciec od tych, którzy nas nie szanują. Dla mnie to co było złe okazało się korzystne na końcu tej tylko jednej podróży bo siedzę i piszę tu do was. 

Bądźcie dla siebie łagodni a zarazem wymagający, pozostańcie w zgodzie ze sobą bo to jest wasze życie :-)

 

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.