Powrót do siebie i jak to zrobiłam

Opublikowano w 28 kwietnia 2026 16:29

Co dzisiaj dla siebie mogę zrobić?
"Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć..." - Desiderata

Dzisiaj już wiem że moja choroba paradoksalnie uratowała mnie przede mną samą... 
Alkoholizm doprowadził mnie na dno gdzie już nie chciałam tak żyć jak do tej pory. Przez wiele lat zbierałam się by iść i poprosić o pomoc; wstyd i brak wiary że mogę coś zmienić , że zasługuję na lepsze życie były silniejsze od potrzeby bliskości siebie. Gdy postawiłam ten pierwszy krok i zapisałam się na leczenie wciąż wątpiłam, na pierwszej rozmowie z terapeutką wyłam jak bóbr, a na kolejnych spotkaniach otwierałam się na siebie i innych.
Uważam, że proces zmian wciąż trwa... 

 

 

Złapać oddech
Zanurzyć głowę mierząc się z lękami
Wypłynąć na powierzchnię
Oddychać

 

Gdy spojrzałam na te kaczki będąc na spacerze to właśnie pomyślałam. Miałam wtedy trudny moment w życiu. Patrząc z perspektywy alkoholizmu i tego jak wkroczyłam na drogę trzeźwości to; złapać oddech to podjęcie decyzji o zaprzestaniu picia, mierzenie się z lękami było podczas rozmów na terapii, wypływać zaczęłam gdy nastąpiła zmiana myślenia, oddychać gdy zaakceptowałam swoją bezradność wobec choroby alkoholowej.

 

Jak zaczęłam wracać do siebie? To było dopiero albo już w wieku 33 lat; przyznałam sama przed sobą że mam problem i chce z nim coś zrobić... 
Terapia podsunęła mi narzędzia z których do dzisiaj korzystam. Najważniejsze dla mnie to wiedzieć co się ze mną dzieje emocjonalnie by nie popaść w skrajność, by nie uciekać przed tym co boli. I to nie chodzi o ciągłą kontrolę siebie, może na początku tak było. Dzisiaj obserwuję siebie, a czasem po prostu już wiem że coś się ze mną dzieje.  
HALT, czyli nie możesz być zbyt głodny, zły, samotny, zmęczony. To dla mnie wsparcie przy dbaniu o siebie. Zdarza się, że to ignoruję i później kończy się to dla mnie nawrotem. 

Ale jak działam, gdy nie chodzi o alkohol? 
Siadam i pytam siebie, co mogę Gosiu dzisiaj dla ciebie zrobić? I piszę list do siebie :-)
#jeśli jest coś do zrobienia - zrób to! nawet przy niewielkim wysiłku
#każdego dnia dodaj sobie jakiś niewielki obowiązek by ruszyć z miejsca
#wyjdż na spacer, balkon, poczytaj, napisz coś
#przestań leżeć cały dzień przed telewizorem, wyznacz sobie na to określone godziny by czuć że masz sprawczość nad tym
#porusz swoje ciało; rozciągnij się, poklaszcz, stań na jednej nodze...
#wyjrzyj przez okno i obserwuj, zwróć uwagę na to co cię poruszy - to ta część ciebie która pragnie się cieszyć krzyczy do ciebie: JESTEM
#skup się na faktach
#na każdą negatywną myśl spróbuj znaleźć dwie pozytywne
#przyjmij ten stan rzeczy i nie walcz z nim, odpocznij akceptując swój smutek, żal, złość...
#wdzięczność za co? twoja pierwsza myśl...
Wybierz na każdy dzień jedną wskazówkę i dotrwaj z nią do końca dnia.
Przy niewielkim wysiłku możesz się podnieść, a gdy nabierzesz sił zaczniesz iść, a później może nawet biec jeśli będziesz mieć na to ochotę. A może coś dopiszesz do mojej listy wspierania siebie ;-)

I pamiętaj...

Najważniejsze, że dostrzegłaś/eś
to co się z tobą dzieje,
A teraz doceń to że dbasz o siebie.

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz

Komentarze

Kochaj Siebie
13 dni temu

Przestałem pić... Jakoś mi się to udało i udaje, chociaż pod koniec wieloletniego melanżu z większymi i mniejszymi przerwami które są w ogóle nieistotne, pogodziłem się z tym, że nie wygram z belzebubem i będę pił. Bo tak chce i pierdole. Nie chciałem wracać do tych nieistotnych wyzwań, przerw, katorgi jakim było przestawanie picia... Ile??? Dzień, dwa, osiem, dwadzieścia osiem itp. I od nowa jazz. Ile było takich przerw zakończonych diabelnym zwycięstwem? Potraktujmy alkohol jako diabła. Każdy z Nas w myślach rozmawia ze sobą. Zawsze. Każdy z Nas możnaby powiedzieć ma przyjaciela we łbie. Drugie ja. I niestety pijąc alkohol nasz przyjaciel staje się diabłem. Początkowo jest najlepszym kumplem, ale dopiero po latach okaże się, że od samego początku zaprzyjaźnił się z Nami byśmy upadli... I ja chyba upadłem... Nie na tyle by się nie podnieść... Kto mi pomógł? Drugie ja... Uciszyłem diabła... Przyjacielem stała się tęsknota, łzy, niesamowite emocje które sam budowałem. Niech moim przyjacielem stanie się ktoś kto mi pomoże. Ktoś kim chciałbym być... Bądź DOBRY. Bądź MĄDRY. Bądź ŻYCZLIWY. Bądź PRACOWITY. Bądź PIĘKNY. W moim przypadku diabła udało mi się pokonać samemu. Partnerka mnie zdradzała, oszukiwała i zostawiła... Zostałem sam ze sobą... Więc rozmawiałem. Jeździłem rowerem, słuchałem muzyki, ćwiczyłem, również natura, przyroda, las, piękne widoki i krajobrazy z jazdy na rowerze, grałem na keyboardzie swoje melodie i... Rozmawiałem... Przestałem pić z dnia na dzień... Bo by mnie z roboty wyjebali więc sobie myślę "taki huj mnie za alkohol zwolnisz"... I nie piłem.. Paliłem zioło, waliłem amfetaminę i jeździłem jak pojebany tym rowerem. Nawet etapu zejścia tej trucizny z organizmu nie odczułem bo byłem nawalony cały czas wyżej wymienionymi suplementami. Mijały miesiące a ja ćpałem i jeździłem. Słuchałem muzyki. I ryczałem. Ryczałem tak, że myślałem że to już ten czas. Że zaraz umrę. Że chce umrzeć. Byłem trzeźwy ale naćpany... Płakałem z tęsknoty. Miłość do pięknych wspomnień które wracały z każdą podróżą w morzu łez była nokautem po którym wstawałem coraz silniejszy. I wstaje cały czas... 2 lata od rozstania a dzisiaj niedziela i mija 44 tygodnie od kiedy się nie upiłem. Pierwszy raz w życiu diabeł ma huj do gadania! Ba! Wypije piwo na 2 tygodnie albo pół szklanki wódki. Chcę... Totalna kontrola nad wszystkim. Trzeźwa mądrość, systematyczność w ćwiczeniach i relaksie, dyscyplina w pracy i w pracach domowych. Balans we wszystkich aspektach życia. Planowanie i realizacja. I nic na siłę. Czujesz zmęczenie, odpoczywaj. Ale pracuj i żyj na wysokich obrotach z wyłącznie pozytywnymi myślami. Nasz przyjaciel to ma być Super-Man kurwa! A alkohol, miłość mojego dotychczasowego żywota zastąpiłem czymś innym. Wielu, czego i Tobie życzę poziom dopaminy zastępują bez używek. Ja nie potrafię a może nawet nie chce bo to kocham a przynajmniej diabeł siedzi na dupie. Choć czuje się sam na tyle silny, że nie wrócę do chlania. A czuje się naprawdę dobrze. W końcu... Co Ty na takie "wytrzeźwienie"?

Gosia
12 dni temu

Bart dziękuję ci za komentarz i za to że się otworzyłeś. Fajnie o tym wszystkim napisałeś, o twoich zmianach, problemach i twoich pasjach. Odpowiadając na twoje pytanie nie uważam że jest to wytrzeźwienie, ale jest to dobra droga do tego. Już sobie coś postanowiłeś obrałeś jakiś plan i działasz. Jednak w trzeźwości najważniejsza jest zmiana myślenia i zaprzestanie korzystania z używek. Jest to trudne, bo trzeba się zmierzyć z samym sobą, z tym przed czym uciekamy i z czym sobie nie radzimy. Z tego co tutaj piszesz jesteś sobie w stanie poradzić z tymi zmianami. Już dużo zmieniłeś. I pamiętaj to ci się nie udaje ty to robisz, ty tworzysz swoje życie. Każdego z nas dotyka jakaś bolesna przeszłość, rodzice którzy nas odrzucili,partnerzy i ich zdrady i wiele innych zadanych ran przez bliskich. Też tego doświadczyłam. Trudno jest się podnieść bez wsparcia bez kogoś kto ci doda otuchy kto ci wskaże drogę. Dlatego ja wybrałam ponad 7 lat temu terapię na której dostałam narzędzia i dowiedziałam się wiele o sobie, zaczęłam sobie pozwalać na rzeczy o których myślałam że mi nie wolno, czyli kochać siebie, szanować, dbać o siebie. To że zamieniłeś alkohol na narkotyki to tylko abstynencja od alkoholu, dalej żyjesz w iluzji że jest dobrze a używki rządzą toba. To twoje drugie ja o którym piszesz pomaga ci wstać i żyć i krzyczy do ciebie że chce innego życia, bez używek. Dla mnie po odstawieniu alkoholu najgorsze było odnaleźć siebie w nowym świecie, pojawiły sie inne emocje, inne uczucia, inna organizacja swojego czasu i życia, odsunęłam się też od znajomych z którymi piłam. Wybrałam siebie i dzisiaj wiem że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Nie żałuję starych lat tylko jestem za nie wdzięczna bo to one pokazały mi że mogę być że jestem silna, jeśli tylko chcę poradzę sobie ze wszystkim. Możesz teraz pomyśleć: o łatwo się mówi; tak teraz się łatwo mówi ale kiedy zmieniałam swoje życie to był bardzo duży wysiłek ale wart tego gdzie jestem dzisiaj. Życzę ci byś odnalazł swoją drogę do siebie. To wszystko o czym napisałeś w komentarzu to ty, zachęcam żebyś przeczytał na spokojnie to co napisałeś. Bądź dla siebie wyrozumiały ale też stanowczy. Poczułam od ciebie dobrą energię i ciepło, niech zawsze to w tobie gości 🙂

Pokonaj Siebie
6 dni temu

Czy jest w Tobie chęć napicia się alkoholu? Czy myślisz, że gdybyś napiła się kieliszek to byś popłynęła i wróciła do tego jak to zwykle się kończyło? Przez 7 lat nie wypiłaś nawet kropelki?

Seria pytań przy niedzieli... Dzień dobry!