Co dzisiaj dla siebie mogę zrobić?
"Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć..." - Desiderata
Dzisiaj już wiem że moja choroba paradoksalnie uratowała mnie przede mną samą...
Alkoholizm doprowadził mnie na dno gdzie już nie chciałam tak żyć jak do tej pory. Przez wiele lat zbierałam się by iść i poprosić o pomoc; wstyd i brak wiary że mogę coś zmienić , że zasługuję na lepsze życie były silniejsze od potrzeby bliskości siebie. Gdy postawiłam ten pierwszy krok i zapisałam się na leczenie wciąż wątpiłam, na pierwszej rozmowie z terapeutką wyłam jak bóbr, a na kolejnych spotkaniach otwierałam się na siebie i innych.
Uważam, że proces zmian wciąż trwa...
Złapać oddech
Zanurzyć głowę mierząc się z lękami
Wypłynąć na powierzchnię
Oddychać
Gdy spojrzałam na te kaczki będąc na spacerze to właśnie pomyślałam. Miałam wtedy trudny moment w życiu. Patrząc z perspektywy alkoholizmu i tego jak wkroczyłam na drogę trzeźwości to; złapać oddech to podjęcie decyzji o zaprzestaniu picia, mierzenie się z lękami było podczas rozmów na terapii, wypływać zaczęłam gdy nastąpiła zmiana myślenia, oddychać gdy zaakceptowałam swoją bezradność wobec choroby alkoholowej.
Jak zaczęłam wracać do siebie? To było dopiero albo już w wieku 33 lat; przyznałam sama przed sobą że mam problem i chce z nim coś zrobić...
Terapia podsunęła mi narzędzia z których do dzisiaj korzystam. Najważniejsze dla mnie to wiedzieć co się ze mną dzieje emocjonalnie by nie popaść w skrajność, by nie uciekać przed tym co boli. I to nie chodzi o ciągłą kontrolę siebie, może na początku tak było. Dzisiaj obserwuję siebie, a czasem po prostu już wiem że coś się ze mną dzieje.
HALT, czyli nie możesz być zbyt głodny, zły, samotny, zmęczony. To dla mnie wsparcie przy dbaniu o siebie. Zdarza się, że to ignoruję i później kończy się to dla mnie nawrotem.
Ale jak działam, gdy nie chodzi o alkohol?
Siadam i pytam siebie, co mogę Gosiu dzisiaj dla ciebie zrobić? I piszę list do siebie :-)
#jeśli jest coś do zrobienia - zrób to! nawet przy niewielkim wysiłku
#każdego dnia dodaj sobie jakiś niewielki obowiązek by ruszyć z miejsca
#wyjdż na spacer, balkon, poczytaj, napisz coś
#przestań leżeć cały dzień przed telewizorem, wyznacz sobie na to określone godziny by czuć że masz sprawczość nad tym
#porusz swoje ciało; rozciągnij się, poklaszcz, stań na jednej nodze...
#wyjrzyj przez okno i obserwuj, zwróć uwagę na to co cię poruszy - to ta część ciebie która pragnie się cieszyć krzyczy do ciebie: JESTEM
#skup się na faktach
#na każdą negatywną myśl spróbuj znaleźć dwie pozytywne
#przyjmij ten stan rzeczy i nie walcz z nim, odpocznij akceptując swój smutek, żal, złość...
#wdzięczność za co? twoja pierwsza myśl...
Wybierz na każdy dzień jedną wskazówkę i dotrwaj z nią do końca dnia.
Przy niewielkim wysiłku możesz się podnieść, a gdy nabierzesz sił zaczniesz iść, a później może nawet biec jeśli będziesz mieć na to ochotę. A może coś dopiszesz do mojej listy wspierania siebie ;-)
I pamiętaj...
Najważniejsze, że dostrzegłaś/eś
to co się z tobą dzieje,
A teraz doceń to że dbasz o siebie.
Dodaj komentarz
Komentarze