"Nie patrzę w przyszłość, za siebie nie patrzę
Z nadzieją ani też obawami,
Lecz wdzięczny biorę dobro, które znajdę,
Najlepsze, co tu i teraz mamy."
- John Greenleaf Whittier, 1859
Kim jestem skoro nie mogę być sobą? Dzisiaj to pytanie mnie już nie trapi, nawet nigdy go nie wypowiedziałam na głos. Jednak wiem, że moja dusza ciągle krzyczała do mnie, a ja zalewałam alkoholem wszelkie próby usłyszenia tego pytania. Już nie mam o to do siebie żalu, teraz doceniam każdy dzień w swoim towarzystwie ;-)
Przeszłość to my, przyszłość to też my. To pierwsze już przeminęło, to drugie jest dla nas nieznane.
A tu i teraz? To my kompletni, niedoskonali, poharatani przez życie, goniący za marzeniami, uciekający przed bólem przeszłości, kochani, odrzucani, samotni, szczęśliwi. Tyle jest w nas skrajności, a tak trudno odnaleźć równowagę by pogodzić się z tym co jest, z samym sobą. By wreszcie odpocząć, przestać walczyć i wyjść z tego cholernego trybu przetrwania. Ja codziennie staram się robić coś, co jest tylko moje by pamiętać kim jestem i jak chcę żyć. To jest bardzo ważne by nie zatracić się uczestnicząc w schematach, które otaczający świat nam narzuca...
Wrzuciłam tu zdjęcie ze spaceru, wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego ten widok mnie tak poruszył...
Te drzewa się przewróciły być może pod wpływem pogody, choroby, lub starości. Jednak leżąc stworzyły coś nowego, dostosowały się do sytuacji w której się znalazły, akceptując i uczestnicząc w tym co jest. Współgrając z otoczeniem pozostały sobą, mimo tego, że nie wyglądają tak pięknie jak kiedyś.
Od wielu lat obserwuję naturę i widzę jak potrafi się pięknie uzupełniać. Przykładem może być gniazdo, które zbudowały w zeszłym roku wrony. Gdy odfrunęły z młodymi zamieszkały tam wiewiórki, pod nieobecność wiewiórek sikorki tam urzędowały, a w tym roku przyleciały kolejne wrony i odbudowały zniszczone gniazdo, a może to te same co w ubiegłym roku... Uważam, że to zaszczyt móc obserwować coś tak zjawiskowego i bezinteresownego.
U nas ludzi to nie jest takie proste... Robimy wszystko by tylko ktoś nie miał lepiej od nas zamiast skupić na tym co jest blisko nas i czerpać z tego przyjemność. Wiem, że nie wszyscy tacy jesteśmy, ale wiem też niestety że zdecydowana większość to ludzie których cieszy krzywda innych istot. To jest ta smutna część świata, jednak by była równowaga jest i ta radosna. Ale to naszym zadaniem jest ją dostrzec. Znaleźć to dobro, które jest w nas. Przestać czekać i szukać go w innych ludziach, oni są tym kim chcą być. Każdego z nas ukształtowała przeszłość, przestańmy szukać wymówek i weźmy własne życie w nasze ręce. Nawet za miliony monet nie kupisz dobra, które jest w tobie, które da ci szczęście. Dostałeś je za darmo.
I to właśnie jest dziwne, że mamy coś w zasięgu ręki, coś co jest od lat nie docenione i szukane u innych. Bo od nich chcemy by dali miłość, radość, szczęście, szacunek. Tak się skupiamy na braniu, że zapominamy co sami możemy sobie dać. A jeśli nie potrafisz być wdzięcznym za miłość, którą masz w sobie to jak docenisz człowieka, który kocha cię bezwarunkowo. Ta druga osoba też potrzebuje bliskości bo inaczej się wypali gdy tylko ona będzie kochać za dwoje.
By poczuć siebie zostań ze sobą sam przez chwilę, spójrz w niebo, przed siebie, w lustro, uśmiechnij się, zrób cokolwiek tylko dla siebie i podziękuj sobie za to.
Jakiś czas temu przeczytałam coś pod czym mogę się podpisać:
ilość dobrych rzeczy w twoim życiu zależy od zdolności do ich zauważania
Dodaj komentarz
Komentarze