"Uczenie się to proces prób, porażek i ponownych prób.
Uczymy się dzięki błędom i napotkanym przeszkodom, a nie pomimo nich."
- zasłyszane bądź przeczytane...
Wpływ otoczenia na nasze życie, emocje i poczucie bycia sobą ma bardzo duże znaczenie. Możesz się tego wypierać, ale nawet najsilniejszy człowiek ma swoje limity wytrzymałości.
Ludzie z którymi przebywamy na co dzień oddziałują na naszą psychikę, mają znaczenie dla całego życia. A to jak ich odbieramy kształtuje nasz stosunek do siebie. Będąc dzieckiem słuchamy rodziców, nauczycieli, babci, dziadka, starszego rodzeństwa, opiekunów; potrzebujemy autorytetu, który nas poprowadzi gdy jeszcze nie znamy życia. Później korzystamy z tego, ale to nie jest nasze, to są tylko wskazówki. W dorosłym życiu spoglądamy na otoczenie, rówieśników i jeśli większość tak robi no to chyba tak trzeba... A gdy chcesz zrobić po swojemu to zostajesz odrzucany przez otoczenie... I co wtedy? Co dalej zrobić, gdy ci którzy byli ci wsparciem nagle odwracają się od ciebie bo nie spełniasz ich oczekiwań? To jest trudna kwestia, bo o ile ktoś ma silną psychikę to jakoś sobie z tym radzi, a ci którzy są wrażliwi czują się niechciani i niewarci niczego...
Jednak ci, którzy uważają się za twardzieli prędzej czy później też pękną, bo to że mają silną psychikę to jedno a to ze skrywają pod tym wrażliwą duszę to drugie. Jak sobie z tym radzić, jak nie utracić zaufania do siebie i tego co zbudowaliśmy przez lata? Nawet ja czując się już pewnie ze sobą, myśląc że sobie zawsze poradzę złamałam swoją duszę zwątpieniem w siebie. Co do tego doprowadziło? Odrzucenie przez grupę ludzi w pracy, ale również to że udawałam sama przed sobą że mnie to nie obchodzi. I nawet to że jestem zaradna, zorganizowana, miałam wiedzę i pewność że dobrze wykonuje swoją pracę nie pomogło bym nie straciła zaufania do siebie. Bo gdy jedna osoba jest przeciw tobie to dajesz radę, jednak gdy wszyscy cię lekceważą zaczynasz wątpić w swoje możliwości. Nie mając od nikogo wsparcia czułam się tylko jak narzędzie w rękach pracodawcy, nie chciałam już tak funkcjonować, zaczęło mnie wszystko przytłaczać i czułam ogromny lęk we wszystkim co robiłam. Nawet dopadły mnie obawy czy ja dobrze ugotuję obiad, a odkąd pamiętam lubię gotować i dobrze to robię. Próbowałam to zmienić rozmawiając z przełożoną o zmianie lokalizacji pracy, a było w czym wybierać; w domu pisałam o moich wątpliwościach, spacerowałam na łonie przyrody dla odprężenia, czytałam książki w tym temacie bo nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Jednak niechęć ludzi do mnie już za bardzo we mnie siadła. Nie widziałam innego rozwiązania niż zmiana pracy, wahałam się ponad pół roku. Blokowały mnie dobre zarobki, ale czy warte utraty mojego poczucia bezpieczeństwa i zaufania do siebie.
Chyba żadna praca nie zniszczyła mnie tak psychicznie, być może za długo czekałam z odejściem. Ktoś powie że jestem zbyt wrażliwa, bo trzeba się poświęcać by mieć coś od życia. A ja powiem, że zależy czym dla ciebie jest to coś.
To jak odbieram życie, ludzi i to co mnie otacza to moja sprawa. Mówią, że to my decydujemy jak się czujemy i to prawda. Jednak pod naciskiem otoczenia, gdy ciągle słyszysz tylko negatywne słowa na swój temat wiedząc, że tak nie jest po jakimś czasie i tak zaczynasz wątpić w to co wiedziałeś o sobie. Gdy zauważysz, że coś się w tobie zmienia pod wpływem innych reaguj od razu, nie odkładaj siebie na później. Ja już byłam na skraju wytrzymałości, odbiło się to na całym moim życiu, nie tylko pracy. Wszystko się ze sobą łączy, każde wydarzenie ma wpływ na kolejne decyzje i doświadczenia.
Tak jak na tym zdjęciu dziecko dźwiga snop zboża a ptak usiadł i sra na niego; tak w życiu człowiek zawsze coś dźwiga a ludzie wokół będą na niego gadać. Różnica jest taka, że posąg się nie ruszy ale my już tak. Możemy zmienić miejsce, zacząć mówić o tym że nie podoba mi się to jak ktoś nas traktuje; ja popełniłam błąd bo nie mówiłam bo uważałam że sobie sama z tym poradzę i że nie jest ważne co inni o mnie gadają. Okazało się jednak, że to boli gdy dajesz z siebie wszystko a ludzie właśnie za to cię nie lubią.
Za to, że byłam sobą zostałam odtrącona przez otoczenie. I prawda jest taka, że tak też było gdy byłam dzieckiem; w szkole zawsze byłam na uboczu. W liceum się dostosowałam ale za to poświęciłam siebie, wpadłam w alkoholizm. Dlatego dzisiaj tak ważne jest dla mnie być wierną sobie. Zmieniłam prace, może mniej zarabiam ale odpoczywam psychicznie. Tu też są osoby, które budzą we mnie różne emocje, jednak tym razem mówię to co myślę. Jest przy tym strach jak zostanę odebrana, ale mimo to walczę o siebie by znowu nie znaleźć się w otchłani z której bardzo ciężko się wychodzi.
W życiu trudy są nieuniknione, ale tak jak jest dzień i noc by była doba, tak jest nieprzyjemnie i przyjemnie by trwać przy sobie i dla siebie. Równowaga musi być, te bolesne chwile pokazują, że chcę inaczej żyć. Bez nich nie byłabym tu gdzie jestem. Poraniona, ale zadowolona ze swojego życia tego co było i tego co jest.
A ty przestań się porównywać z innymi i nie słuchaj co mówią o tobie inni, bo tylko ty znasz swoją prawdę o sobie.
Dodaj komentarz
Komentarze